polecane: zwycięzcy Short Waves

Tegoroczna, dziewiąta już edycja poznańskiego festiwalu filmów krótkometrażowych Short Waves już za nami. Cieszy mnie, że impreza stale ewoluuje i nie opiera się wyłącznie na standardowych seansach – wydarzenia towarzyszące zahaczają tematyką o kuchnię, ekonomię czy psychologię. Choć ta formułka trąci o banał, trzeba przyznać, że w ciągu tych kilku marcowych dni każdy pasjonat kina (i nie tylko) mógł znalezć coś dla siebie.

W dzisiejszym poście postanowiłem zawrzeć esencję tego, co na SW okazało się najbardziej interesujące i czym można popisać się przed znajomymi, udając znawcę. Oczywiście można też nie udawać i po prostu obejrzeć nagrodzone w czterech kategoriach produkcje – nie dość, że nie zajmie to dużo czasu, są najzwyczajniej w świecie intrygujące. Jedynym minusem jest mała dostępność poszczególnych tytułów, choć to problem dotyczący nie tylko pozycji z katalogu poznańskiego przedsięwzięcia.

UNXPCTD.MOV / She Whose Blood is Clotting in My Underwear / reż. Vika Kirchenbauer

Unxpctd.mov obejmowało te eksperymenty artystyczne, które zniesmaczeni widzowie zwykli opisywać jako dziwne, osobliwe lub – moje ulubione – rycie mózgu z krańców Internetu. Przy pierwszym obejrzeniu She Whose Blood is Clotting in My Underway w głowie mogą pojawić się podobne epitety, jednak warto oswoić się z formą wideo Niemki i wsiąknąć w jego osobliwy klimat. Trzyminutowy klip stanowi ilustrację do utworu pochodzącego z EP-ki Given Your Convenient Absence – dzieła lokującego się gdzieś pomiędzy awangardową muzyką a performance’em. Gdy w ślad za tak niejednoznaczną, przypominającą atawistyczne rytmy Vessels muzyką idzie zapis stosunku płciowego w podczerwieni, zaczyna robić się jeszcze ciekawiej. Cały projekt Cool For You nie jest prosty do interpretacji, ale może właśnie to jest jego największą zaletą?

UNXPCTD.MOV / Hotaru / reż. William Laboury

Soundtrack Kavinsky’ego do Drive, nurt vaporwave, a wreszcie obsypany nagrodami serial Stranger Things – to wszystko zdaje się krzyczeć wielkimi literami niczym nagłówki Faktu, że fascynacja retro staje się coraz silniejsza. Generator napisów stylizowanych na czołówki oldskulowych programów telewizyjnych albo filtry VHS to tylko wierzchołek góry lodowej. Dobrze, że w zalewie graficznych przeróbek, które niekiedy zakrawają o pastisz, wciąż istnieją artyści doskonale odnajdujący się w takowej konwencji lat 90. i skrupulatnie ją odtwarzający. Williamowi Laboury’emu należało się to specjalne wyróżnienie – otaczając apokaliptyczną historię quasi-futurystyczną skorupką, pokazał, że umie bawić się zarówno formą, jak i treścią. Francuska produkcja nie jest wyzuta z emocji, lecz zaskakująco zgrabnie opowiada perypetie Marty zawieszonej między snem a jawą.

DANCES WITH CAMERA / Through My Street / reż. Piete Baumgartner

Film, który ci dowcipniejsi mogą uznać za nieco barwniejszą reklamę koparek, w znakomity sposób pokazuje piękno ukryte w prozie codzienności. Początkowo zdaje się, że dwójka ludzi się nie zna: on kończy jeść kanapkę, ona śpiewa karaoke na kineskopowym telewizorze. Nie zwracając na siebie uwagi, wychodzą z kanciapy i udają się na plac budowy. Wystarczy jednak, że siądą za sterami urządzeń, a cały seans obraca się o 180 stopni. Niekonwencjonalny układ choreograficzny wykonywany jest na naszych oczach: operatorzy synchronicznie sterują łyżkami i obracają kołami w różnych kierunkach. Tak niekonwencjonalnego podejścia do tańca dawno nie widziałem – jeśli to właśnie tego typu produkcje mają zastąpić oklepane do bólu klipy z grupami nastolatków podrygujących do bumboksów, nie mam nic przeciwko.

KONKURS POLSKI / Nauka (Education) / reż. Emi Buchwald

Lubię filmy, które nie są jednowymiarowe i tendencyjne jak Ukryta prawda albo Dlaczego ja?, tylko umiejętnie żonglują emocjami widza. Do tego typu tytułów z pewnością zalicza się zwycięzca konkursu polskiego, czyli Nauka. Dwudziestominutowa etiuda przedstawia grupę dzieci usilnie uczących się jednego z wierszy Juliana Tuwima. Bogata w detale i przemyślane ujęcia narracja rozgrywa się na kilku płaszczyznach: tu podsłuchujemy rozmowę rodziców interpretujących różne zwrotki, za chwilę słyszymy nerwowe dukanie tekstu. Płynności opowieści nadaje inteligentny montaż oraz solidna dawka humoru – o tyle inteligentnego, że niezobowiązującego. Education można zatem odebrać jako podszytą cynizmem historię, ale Buchwald zostawia otwarte pole do interpretacji. Czapki z głów!

KONKURS POLSKI / Więzi / reż. Zofia Kowalewska

Od Miłości Hanekego i Młodości Sorrentino nie widziałem nic tak barwnie opowiadającego o starości. Produkcja, która zahaczyła o nominację do Oscara, w umiejętny sposób podgląda intymną relację małżeństwa z czterdziestopięcioletnim stażem. Nie ma tu miejsca na sztuczne dialogi czy wyreżyserowane sceny – perypetie dziadków autorki są ciekawe same w sobie. Od Więzi aż bije autentycznymi, szczerymi emocjami – niegasnącymi jeszcze długo po piosence, jaką na końcu śpiewa główna bohaterka.

KONKURS ZAGRANICZNY / Decorado (reż. Alberto Vazquez)

Wydawać by się mogło, że z motywu theatrum mundi nie da się już nic więcej wycisnąć, a tu niespodzianka. Nie dość, że Vazquez śmiało bawi się formą (czarno-białe, krótkie animacje zawsze w cenie!), to równie brawurowo odświeża ograną do granic możliwości koncepcję życia jako przedstawienia. Dzieje się tak przede wszystkim za sprawą zaskakującej, przeplatanej chóralnym wykrzyknieniem Decorado! fabule. Ironiczne, groteskowe epizody, gdzie obecność syreny, masturbującego się ducha czy gadającego grzyba nie jest niczym niezwykłym, co najmniej zaskakują. Film Hiszpana jawi się dzięki nim jako rozpędzony rollercoaster, z którego trudno wysiąść z kamienną twarzą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s