polecane: playlista na Piano Day

Są dwie rzeczy na P, które darzę wyjątkową sympatią: pizza i pianino. O tej pierwszej przez wzgląd na specyfikę bloga pisać nie będę, jednak o instrumencie Chopina chciałbym co nieco napomknąć. Okazja nadarza się do tego całkiem dogodna – właśnie dziś obchodzimy święto czarnych i białych klawiszy ustanowione przez gościa, który zna się na rzeczy jak mało kto. Zainicjowane przez Nilsa Frahma Piano Day to dobry moment, by przypomnieć sobie, za co kochamy często pomijany instrument.

Starałem się, żeby przygotowana przeze mnie playlista była jak najbardziej przekrojowa. Pianino pojawia się tu zatem we wszystkich możliwych konfiguracjach: to utwory dwudziestowiecznych klasyków (Eric Satie, Philip Glass – celowo pominąłem przedstawicieli muzyki dawniejszej), ale i dzieła nowych potentatów (wspomniany już Frahm, Agnes Obel). Pojawiają się Polacy (Marcin Masecki z fenomenalnym mazurkiem, Leszek Możdżer, Sławek Jaskułke) i zagraniczne postacie (Peter Broderick, Chilly Gonzales), W większości kompozycji instrument wychodzi na pierwszy plan, ale dla części (The Cinematic Orchestra) stanowi zgrabne dopełnienie całości, wisienkę na torcie.

oto Nils Frahm
oto Nils Frahm

Ważną częścią tego zestawu są piosenki artystów, którzy na co dzień nie używają zbyt często pianina. Być może to nadinterpretacja, ale to dla mnie najlepszy dowód na to, że jego brzmienie jest uniwersalne, ponadczasowe, a przede wszystkim przełamuje granice gatunkowe. Aphex Twin albo Tuxedomoon nie zagraliby z taką łatwością na puzonie albo harfie.

Nie siląc się na więcej zawiłych wstępów, bo uciekam do mojej drugiej miłości na P (pizzy, przypominam!), zostawiam 42 utwory scalone w jedną playlistę na Spotify. Jestem ciekaw Waszej opinii – jeśli uważacie, że czegoś zabrakło albo coś znalazło się tutaj bez powodu, napiszcie!

_____

Poznaniacy – Wam z kolei polecam koncert Michała Kmieciaka, który zdaje się być idealną propozycją na świętowanie tego niezwykłego dnia. Miałem okazję usłyszeć tego kompozytora na żywo w Meskalinie i nie ukrywam, że byłem pod wrażeniem lekkości, z jaką gra i improwizuje. Komplement sugerujący, że twórczość danego pianisty pasowałaby jako soundtrack jakiegoś filmu, pewnie słyszeliście już tysiąc razy, ale w wypadku tego artysty nie da się nie powtórzyć tego stwierdzenia po raz tysiąc pierwszy. Jeśli nie zaplanowaliście jeszcze, jak spędzicie dzisiejszy wieczór, warto udać się o godzinie 20-tej do Sceny na Piętrze. Wstęp wolny dodatkowo kusi!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s