Płeć muzyce nierówna

Rzecz właściwie z ostatniej chwili. Całkiem niedawno zawrzało w brytyjskim światku rozrywkowym, gdy Lily Allen, popowa piosenkarka, wyraziła na Twitterze swoją dezaprobatę dotyczącą nierówności płci panującej w line-upach festiwalowych. Na poparcie swojego niezadowolenia artystka spreparowała plakat imprezy Wireless w Londynie, usuwając z nich wszystkie męskie zespoły. Afisz pokrył się białymi plamami – na 37 ujawnione nazwy tylko trzy z nich były projektami stworzonymi przez kobiety.

Problem poruszony przez zaniepokojoną wokalistkę szybko znalazł się na świeczniku innych muzyków (DJ-ka Annie Mac stwierdziła, że dyskryminacja jest zatrważająca), przedstawicieli mediów, a w końcu samych bookerów. Ci ostatni mają przed sobą mur argumentów nie do pokonania – dane. Obliczono, że na jednym z najpopularniejszych angielskich festiwali, Reading & Leeds Festival, w ostatniej dekadzie panie stanowiły tylko 5% line-upu. Pitchfork, amerykański branżowy portal, spojrzał na zagadnienie z jeszcze szerszej perspektywy. Strona zebrała programy wszystkich brytyjskich imprez, ustalając, że tylko 14% wykonawców stanowiły reprezentantki płci piękniejszej. Sam postanowiłem sprawdzić, jak sprawa ma się w Polsce – i nie jest lepiej. Dotychczasowe ogłoszenia tegorocznego Open’era są zdominowane przez mężczyzn w stosunku 13:4. Mało kobiet, a więc nierówność istnieje.

Oczywiście, jak w każdej zahaczającej o równouprawnienie dyskusji, pojawia się pytanie, czy warto podnosić larum. W krótkim filmiku BBC Radio 6 Music, który był dla mnie motorem napędowym do napisania tego postu, pojawia się sugestia, żeby za pięć lat line-upami rządziła równość. Połowa programu należy do panów, połowa do pań. Wprowadzenie takiego rozwiązania niesie za sobą zarówno plusy, jak i minusy. Z pozytywów  – producentki czy instrumentalistki, dotychczas tworzące do szuflady, znalazłyby dodatkową motywację do pokazania się światu. Słuchacze poznaliby wiele nowych postaci, być może wcześniej niemogących pozwolić sobie na regularne koncertowanie. W końcu nie bez powodu powstały Discwoman czy Oramics – inicjatywy zrzeszające DJ-ki, wspierające ich rozwój oraz współorganizujące klubowe trasy. Wreszcie taki trend wpisuje się w działalność ruchu #girlpower, którego celem jest nie tyle sfeminizowanie świata, co zatarcie krzywdzących różnic wynikających z patriarchalnego ładu.

Krytykom pomysłu miga z tyłu głowy lampka ostrzegawcza. Organizatorzy brytyjskiego festiwalu Boardmasters, którego program jest zmaksulinizowany, bronią się, że booking artystów to skomplikowany proces. Płeć wykonawców nie jest w nim decydującym czynnikiem. Wtóruje im kurator Liverpool International Music Festival, Yaw Owusu, twierdząc, że podczas układania line-upu nie skłania się wyraźnie w stronę kobiet lub mężczyzn. To, jacy artyści zagrają podczas imprezy, nie jest dla nich składową ideowego manifestu, a odpowiedzią na potrzeby widowni. W tym roku palmę pierwszeństwa przejmuje hip-hop wszelkiej maści. To, że jest to gatunek zdominowany przez mężczyzn, nie stanowi dla nich problemu, który powinno zestawiać się na równi z mansplainingiem czy oskarżeniami o molestowania seksualne.

Trudno wydać w tej sprawie kategoryczny osąd. Wskazałbym różne czynniki, które go determinują: gatunek muzyczny (o rozbicie patriarchatu rockowych dinozaurów znacznie trudniej), target, kraj czy specyfika wydarzeia. Ocena zależy także od tego, na ile zdefiniujemy festiwal muzyczny jako opiniotwórcze przedsięwzięcie kształtujące pewne postawy społeczne lub je negujące. Za niektórymi imprezami stoi jasne przesłanie – Woodstock to oprócz muzyki apoteoza pokojowego nastawienia do życia, a poznański Ethno Port promuje kulturową różnorodność. Czy takie inicjatywy mogą być także nośnikiem równości płciowej?  Dopóki poznamy odpowiedź na to pytanie, z pewnością minie jeszcze wiele czasu i dyskusji, do których po lekturze tego – i poniższych artykułów – zapraszam.

Rozszerzenie tematu:

https://inews.co.uk/opinion/primaveras-line-suggests-festivals-may-finally-waking-idea-gender-equality/

http://www.stampthewax.com/2017/06/28/is-it-that-hard-for-festivals-to-book-more-gender-balanced-lineups-into-the-valley-humbly-suggests-not/

http://www.dwutygodnik.com/artykul/7569-dziewczyny-ogarniaja.html

http://www.bbc.com/news/entertainment-arts-42972902

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s